pexels-jan-rune-smenes-reite-221584-3192662

Dlaczego Wenezuela nie sprzedaje tyle ropy ile by mogła?

Kiedy myślisz o ropie naftowej jako surowcu, do głowy przychodzą Ci zapewne jej najwięksi światowi producenci, tacy jak Stany Zjednoczone, Rosja czy Arabia Saudyjska. Istnieje jednak kraj, który mimo ogromnych zapasów tego surowca nie znajduje się w czołówce jego producentów, ani nawet blisko niej. Mowa tu oczywiście o Wenezueli.

Wenezuela posiada największe udowodnione rezerwy ropy naftowej na świecie. Nie, nie „jedne z największych”, znajduje się ona na niezaprzeczalnym pierwszym miejscu w tym rankingu. Poziom ich rezerw przewyższa Arabię Saudyjską (posiadającą 2 największe rezerwy ropy na świecie) o około 36 milionów baryłek (według danych OPEC). Niezwykle zastanawiający jest więc fakt, że Wenezuela znajduje się dopiero na 18 miejscu, jeśli chodzi o wydobycie i sprzedaż tego surowca.

Dlaczego tak się dzieje? Żeby zrozumieć przyczyny musimy sięgnąć do historii. Wenezuela była jednym z krajów założycielskich OPEC. W roku, w którym ta organizacja powstała – w 1960, kraj ten był w ścisłej czołówce producentów ropy naftowej. Powstanie w 1976 roku PDVSA – wenezuelskiego przedsiębiorstwa państwowego zajmującego się wydobyciem tego surowca umocniło dodatkowo pozycję Wenezueli jako eksportera „czarnego złota”, między innymi poprzez nacjonalizację przedsiębiorstw wydobywczych. W latach 90. i na początku XXI wieku średni dzienny wolumen eksportu ropy naftowej do Stanów Zjednoczonych wynosił około 2 miliony baryłek. Sytuacja zaczęła jednak szybko zmieniać się na gorsze, kiedy w 1998 roku Hugo Chávez został wybrany na prezydenta. Zacieśnił on kontrolę państwa nad PDVSA i używał generowanych przez tę spółkę dochodów do pokrywania deficytu budżetowego, co prowadziło do niezadowolenia pracowników. Nastąpiły strajki i liczne zwolnienia, w których doświadczeni „weterani” byli zastępowani żółtodziobami, nie posiadającymi doświadczenia, za to popierającymi politykę nowego prezydenta.

To, w połączeniu z niedofinansowaniem sektora petrochemicznego i niepochlebnym obrazem Cháveza na arenie międzynarodowej doprowadziło do mocnego ograniczenia ilości eksportowanej ropy. Sytuacja uległa ponownemu pogorszeniu, kiedy do władzy w 2013 roku doszedł Nicolás Maduro. W 2017 roku Stany Zjednoczone nałożyły na Wenezuelę sankcje na eksport ropy naftowej w odpowiedzi na łamanie przez Maduro praw człowieka
i niedemokratyczne zachowanie rządu. W 2019 roku zostały one zaostrzone, kiedy to Zgromadzenie Narodowe Wenezueli oznajmiło, że Maduro nielegalnie przedłużył swoją kadencję, a Stany Zjednoczone razem z 50 krajami Ameryki Łacińskiej i Europy przestały uznawać go za głowę państwa. Doprowadziło to do sytuacji, w której dotychczasowy największy importer wenezuelskiej ropy, którym było USA, zamknął się niemal całkowicie
na eksport. Jednocześnie zamknęło to dostęp Wenezueli do innych międzynarodowych rynków zbytu.

W obecnej sytuacji głównymi importerami ropy naftowej wydobywanej w Wenezueli są Chiny, Indie i Kuba. Maduro w 2024 roku oznajmił, że wygrał wybory na prezydenta po raz trzeci, ale opozycja polityczna razem z wieloma krajami z USA na czele od stycznia tego roku uznaje za prezydenta Edmundo Gonzáleza Urrutie. Ta niestabilność polityczna razem z faktem, że Stany Zjednoczone zdają się być w stanie gotowości do interwencji na terenie Wenezueli stawia przyszłość sektora petrochemicznego w tym kraju, jak i ogólną sytuację ekonomiczną i polityczną, pod znakiem zapytania.

Comments are closed.